Gotowanie z pasjąGotowanie z pasjąGotowanie z pasjąGotowanie z pasjąGotowanie z pasjąGotowanie z pasjąGotowanie z pasjąGotowanie z pasjąGotowanie z pasjąGotowanie z pasjąGotowanie z pasjąGotowanie z pasjąGotowanie z pasjąGotowanie z pasją

Trzy znaki Smaku – wyjazd do MałopolskiMieliśmy okazję uczestniczyć w dniach 19-20.09.2014 w bardzo ciekawym przedsięwzięciu, a mianowicie w ramach programu „Trzy Znaki Smaku" zostaliśmy zaproszeni jako Press (w końcu działamy w radiu KRK FM, by szerzyć wiedzę kulinarną podczas audycji „Na wolnym ogniu" – link). Wyjazd był przeznaczony dla dziennikarzy, blogerów kulinarnych oraz szefów kuchni z całego kraju, bez których na pewno nie poznalibyśmy takich smaków, jakie pojawiły się przy kolacji (ale o tym poniżej). Nad całą wycieczką oraz kulinarną oprawą czuwał ambasador kampanii, Grzegorz Łapanowski (znamy m.in. jako prowadzący, a obecnie również juror programu „TopChef").

Pierwszy dzień stał pod znakiem śliwki. Trafiliśmy do Kobyłczyny koło Ujanowic, do gospodarstwa państwa Ireny i Pawła Szewczyków, certyfikowanych producentów suski sechlońskiej z oznaczeniem ChOG. Jeszcze nie zaczęliśmy zwiedzania, a poczęstowano nas czymś pysznym – dania proste, ale w tym tkwiła ich siła, a przygotowane były wręcz wyśmienicie. Zjedliśmy potrawy typowe dla Beskidu Wyspowego:

  • gulaś kosiarzy – czyli gęstą zupę z mięsa drobiowego i króliczego,
  • pierogi z suską sechlońską (poezja!!!),
  • naleśniki z suską sechlońską oraz serem,
  • pieczeń z sosem z dodatkiem oczywiście suski sechlońskiej.

Po obiedzie nie było czasu do stracenia: odwiedziliśmy okoliczne suszarnie śliwy, gdzie dowiedzieliśmy się, czemu suska sechlońska zasłużyła na certyfikat i czym różni się od innych suszonych śliw. Mogę z ręką na sercu przyznać, że jeszcze nigdy tak pysznych śliwek węgierek nie jadłem prosto z drzewa – zrobiła to zresztą cała zacna wycieczka – „poszliśmy w sad" i po prostu objadaliśmy się śliwkami. Natomiast wieczór przeszedł nasze oczekiwania. Każdy z kucharzy zaprezentował swoją wariację dania na temat produktów regionalnych. Tego się nie da opisać, więc tylko pokażemy na kilku zdjęciach poniżej oraz na menu, jakimi cudami nas uraczono. Zresztą zobaczcie sami co podawano na kolację i przede wszystkim kto przygotowywał poszczególne pyszności:

  • bakłażan z jabłkiem grójeckim w sosie z wielkopolskiego sera smażonego (Agata Wojda),
  • zupa krem z jabłka grójeckiego z chlebem prądnickim (Joanna Jakubiak).
  • jesiotr na musie z jabłek łąckich inspirowany przepisem z XVIII w. (Maciej Nowicki),
  • boczek ze świni złotnickiej duszony z suską sechlońską, jabłkiem łąckim i konfiturą cebulową (Grzegorz Łapanowski),
  • polędwica lawendowa podana na confit z jabłek grójeckich z capuccino z fasolo wrzawskije i rydzami (Liliana Filipiak)
  • mozaika z suski sechlońskiej z jagnięciną smażoną na podkarpackim miodzie spadziowym oraz piana i pył z jabłek łąckich (Kristoffer Baszanianin),
  • crumble śliwkowe z suską sechlońską (Ruszard Pilecki).

og 3zsDzień drugi to hasło Łącko ale – oj, nie, nie śliwowica, tylko jabłka łąckie. Udaliśmy się więc do pana Krzysztofa Maurera, który jest certyfikowanym producentem jabłek łąckich ChOG. Podczas zwiedzania hali produkcyjnej do tłoczenia soków owocowych i przechadzki po sadach jabłkowych dostaliśmy ogromną dawkę wiedzy o uprawie jabłek w tym regionie. Niektóre jabłka rosnące na drzewach miały po ok. 350-400 gramów wagi. I tutaj oczywiście cała wycieczka objadła się do syta jabłuszkami prosto z drzewa, które łącza w sobie niespotykanie zarówno słodycz, jak i kwasowość, co czyni je niezwykle cennym towarem dla takich łakomczuchów, jak my.

Kolejny krok to udanie się do Nowej Wsi Szlacheckiej. Tam ugościł nas pan Stanisław Mądry czyli producent certyfikowanej kiełbasy lisieckiej ChOG. Nie obyło się bez pysznego domowego obiadu i poznania gości specjalnych, czyli  pana Szymona Łytka – wójta gminy Czernichów oraz państwa Barbary i Władysława Wolarków, też certyfikowanych producentów kiełbasy lisieckiej ChOG. Na wielki finał zorganizowano dla nas warsztaty z produkcji i wędzenia kiełbasy pod czujnym okiem samego mistrza, czyli pana Stanisława Mądrego.

Źródło zdjęć ARR

 

3znakismaku 3znakismaku 3znakismaku
3znakismaku 3znakismaku 3znakismaku
3znakismaku 3znakismaku 3znakismaku
3znakismaku 3znakismaku 3znakismaku
3znakismaku 3znakismaku 3znakismaku
3znakismaku