Gotowanie z pasjąGotowanie z pasjąGotowanie z pasjąGotowanie z pasjąGotowanie z pasjąGotowanie z pasjąGotowanie z pasjąGotowanie z pasjąGotowanie z pasjąGotowanie z pasjąGotowanie z pasjąGotowanie z pasjąGotowanie z pasjąGotowanie z pasją

Eko na co dzieńZacząłem się zastanawiać nad tym, czym jest Eko i jak ja żyję w tym rytmie na co dzień. W wyniku tej analizy uświadomiłem sobie, że od czasu, gdy byłem dzieckiem, świat zmienił się pod kątem żywienia. Kiedyś wszystko było Eko i każde dziecko wiedziało, że mleko pochodzi od krowy, a nie ze sklepu. Pamiętam nawet smak mleka prosto od krowy i jak smakują śmietana czy kefir zrobione z takiego mleka. Niestety ciągłe ułatwianie sobie życia spowodowało, że mamy żywność masową oraz żywność naturalną, czyli eko, tj. taką, jaką jadali nasi rodzice i dziadkowie na co dzień. Wiadomo, czasami łatwiej iść do marketu i za jednym zamachem kupić wszystko, ale chyba nie tędy droga.

Aby zmienić swoje nawyki żywieniowe, postanowiłem zacząć od dwóch małych rzeczy. Po (1) zawsze idę na zakupy z listą; i tutaj Eko przejawia się w tym, że nie kupuję tony jedzenia, która potem ląduje w śmietniku, gdyż była mi najzwyklej w świecie niepotrzebna. To ten łatwiejszy krok do stania się bardziej Eko – dla środowiska i własnej kieszeni. Zaoszczędzony tym sposobem budżet domowy można poświęcić na krok (2), który już wymaga pewnej zmiany filozofii i wdrożenia innego podejścia do jedzenia. Należy uświadomić sobie, że (i) „co tanie to drogie”, tj. że za małe pieniądze kupujemy produkt, który często nie spełnia naszych wymagań smakowych czy też nie zachowuje się w obróbce tak, jakbyśmy chcieli, co powoduje, że i tak musimy iść jeszcze raz do sklepu i kupić produkt wyższej jakości. Proponuję test: kupcie kurę z masowej produkcji i taką z targu u przysłowiowej „pani Krysi” ze straganu i zróbcie np. rosół, a zobaczycie, o co mi chodzi. Niby ten sam produkt, a jak inaczej smakują oba rosoły.

Eko na co dzieńNależy też uświadomić sobie, że (i) „nie wszystko złoto co się świeci”. Wspomnę tu mój pierwszy wyjazd na Kretę. Gdy zacząłem wybierać piękne i świecące pomarańcze, grecki dziadziuś zaproponował mi inne, jego zdaniem najlepsze na świecie pomarańcze, które miały kolor nie do końca pomarańczowy i zielone naroślą na skórce – zaufałem mu i do dziś nie jadłem pomarańczy lepszych od tamtych „brzydkich”! Wróćmy na nasze podwórko i to na nie przenieśmy ten przykład – czy widzieliście, aby na drzewach rosły świecące jabłka, jakby nawoskowane? Oczywiście że nie –
na drzewach takie nie rosną, więc lepiej te nawoskowane (nie wiadomo czym) odpuścić i poszukać tych normalnych, gdyż normalne znaczy naturalne, a naturalne nazywane jest w obecnych czasach Eko.

Podsumowując: cała filozofia polega na kupowaniu produktów na lokalnych placach, bezpośrednio od producentów. A poza tym – czy widzieliście coś
piękniejszego, niż stragany pełne kolorów rożnego rodzaju jabłek czy też sterty pomidorów wszelkiej maści? :) Produkt na takim targowisku przestaje być bezimienny, możemy się dowiedzieć, skąd pochodzi i czy jest z naturalnej uprawy, czyli czy jest Eko. Bo Eko równa się zdrowy dla naszego organizmu. To przecież jest bezcenne.

Pamiętajcie na koniec, że ciało jest naszą świątynią i to, co robimy cyklicznie teraz, będzie procentowało w przyszłości, a przecież nie ma nic cenniejszego niż nasze zdrowie.

Eko na co dzień Eko na co dzień Eko na co dzień